Ta witryna wykorzystuje pliki cookies by zarządzać sesją użytkownika. Cookies używane są także do monitorowania statystyk strony, oraz zarządzania reklamami.
W kazdej chwili możesz wyłączyć cookies. Wyłączenie ciasteczek może spowodować nieprawidłowe działanie witryny. Więcej w naszej polityce prywatności.

Szukaj w artykułach

Kategorie artykułów

Słownik

Reklama

Dołącz do nas

Newsletter

Tagi:

Pomysł na event: Point Games

2011-08-04 14:27:44

Każda grupa jest zbiorem indywidualności. Potrzeba jej integracji jest oczywista - czy jest to szkolna klasa, czy zespół pracowników w firmie, wzajemny szacunek pozytywnie wpływa na jakość pracy i jej efekty. Jednym z nowatorskich pomysłów w naszym kraju są tzw. "Point games".

Point games” to dobry i efektywny sposób na wypełnienie czasu podczas spotkań firmowych czy imprez integracyjnych, czyli tak zwanych teambuildingach. „Point games” ukierunkowane są na „nieświadomą” integrację zespołu. By to zrobić, musimy odwrócić ich uwagę od codziennych sympatii i antypatii. Może to wyglądać w następujący sposób:

 

Osoba prowadząca organizuję grę, która zaangażuje uczestników do tego stopnia, że ci intuicyjnie wykonują polecenia. Wprowadzony zostaje element rywalizacji, który powoduje, że liczy się zwycięstwo, bez względu na okoliczności. W tym czasie na drugim planie, bez wiedzy uczestników, wprowadzony zostaje główny cel spotkania- integracja grupy. Jeden z najpopularniejszych polskich animatorów czasu wolnego, Jakub B. Bączek w swojej książce „Psychologia Eventów” jako przykład takiej gry podaje zabawę w Molekuły.

 

Uczestnikom zabawy nakazuje się tańczyć do muzyki - gdy przestaje grać, należy łączyć się w grupy. Jej liczebność podaje prowadzący - czyli jeśli wymieni liczbę 4, to tyle osób łączy się ze sobą. Z gry odpadają osoby, którym nie udało się dołączyć do żadnej z grup. Na placu boju zostają dwie zwycięskie osoby. Cel takiej zabawy jest jasny – osoby wykonujące polecenia myślą tylko o tym, by jak najszybciej dołączyć do grupy. Nie ma czasu na myślenie, czy lubię Pana X, albo Pana Y. Nieświadomie łączymy się z ludźmi, z którymi możemy mieć słabszy kontakt, albo nawet z tymi których nie lubimy itp. Wszystko to schodzi na dalszy plan, ponieważ element rywalizacji sprawia, że liczy się tylko zwycięstwo. Dzięki temu pozytywnie możemy wpłynąć na relacje w grupie i sprawić, że osoby pozornie „z różnych bajek” nawiążą porozumienie, być może nawet się polubią.

 

Autor wspomnianej książki radzi także, by po skończonej zabawie „na gorąco” dzielić się wrażeniami. Prowadzący może wypytać wtedy o relacje w firmie lub o to, czy dobre stosunki pomiędzy pracownikami pozytywnie wpłyną na jakość pracy. „Point games” to nie tylko dobra zabawa, ale i świetny sposób na integrację grupy.